Zdaniem wielu szefów eCommerce newsletter jest jedną ze skuteczniejszych form reklamy. Ja zerkam z przyjemnością na newslettery, które wysyła CzerwonaMaszyna.pl. O skuteczność newsletterów zapytałem szefa Nexto.pl – Bartka Roszkowskiego.

Tomek Karwatka: Odkąd Netpress i Złote Myśli połaczyli siły zauważyłem, że wysyłacie dużo więcej maili (są też dłuższe). Pamiętam, że swego czasu na Grill IT opowiadałeś w kuluarach, że skutecznośc mailingów Złotych Myśli jest bardzo wysoka. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat? Na czym polega siła dobrego maila i czy faktycznie jest to nadal dobre narzędzie sprzedaży (w dobie spamu)?

Bartek Roszkowski: Jakbyś prześledził ostatnie mailingi wysyłane z serwisu nexto.pl to nie są one wcale dłuższe, niż poprzednio. Po prostu był taki okres w firmie, gdzie testowaliśmy nowe formy dotarcia z oferta do naszych klientów. Swoją drogą, jak doszło do połączenia to było oczywiste, że chcemy wykorzystać w maksymalny sposób doświadczenia osób z drugiej firmy. Do takich kwestii należy jednak podchodzić bardzo indywidualnie i dobierać formy, czy treści ściśle sprofilowane pod kątem odbiorców. Złote Myśli od dawna stosują trochę inny styl pisania mailingów, komunikacji, ale jest on właśnie w bardzo silny sposób dostosowany pod kątem osób, do których kierowane są publikacje ZM (są to głównie ludzie aspirujący, a nie specjaliści w danych branżach). Mamy tam tematykę motywacyjną, psychologiczną, związaną z rozwojem osobistym. W Nexto mamy bardzo różne grupy docelowe, w zależności od tego jaki produkt akurat mamy zamiar sprzedać. Inaczej i z inną ofertą musimy trafiać do klienta biznesowego, a inaczej do mamy kupującej dla swojego dziecka książkę audio.

Drugą kwestią jest to, że coraz silniej rozbudowujemy sieć sprzedaży www.nextranet.pl, kładąc nacisk na coraz większe możliwości promocji przez samych Sprzedawców w ramach Nextranetu. Optymalną drogą rozwoju jest więc wprowadzenie mechanizmów personalizacji komunikacji z klientem, tak by nie powstał bałagan komunikacyjny, a każdy dostawał ofertę zakupu tego produktu, który jest zgodny z jego zawodem, hobby. Dążymy więc do czegoś takiego, jak asynchroniczny email marketing, ściśle dopasowany pod konkretnego klienta, ale w dużej mierze zautomatyzowany. Te i inne kwestie są bardzo fajnie opisane w książce „The Quite Revolution in Email Marketing„.

Podsumowując: długość mailingów nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest dobranie stylu pod konkretną grupę docelową i coraz lepsza personalizacja treści. Najbardziej przecież denerwują nas reklamy tych produktów, których „nigdy” nie kupimy i pisane językiem, który jest nam całkowicie obcy.