winoroslAKT 3
WINOROŚL, STRATEGIA I KAMPANIE INNOWACYJNE
Miejsce: Ogród Miejski

PRZEDSIĘBIORCA
Teraz ludzie zasypują mnie pomysłami. Powoli przestaję to wszystko ogarniać. Odkąd pracownicy zaczęli myśleć w sposób wolny od schematów, nie dają mi spać. Co gorsza, generują rozwiązania, które w ogóle nie nadają się do wdrożenia, przynajmniej nie w mojej firmie, nie teraz, na etapie, w którym się znajdujemy.

EKSPERT
Jakiego rodzaju są to pomysły?

PRZEDSIĘBIORCA
Nie wiem, wszystko, od projektu na nowy wystrój sali konferencyjnej, po gadżety promocyjne dla firmy. Mam wrażenie, że to wszystko po prostu nie jest potrzebne.

EKSPERT
Prawdopodobnie masz rację. Prawdopodobnie to wszystko nie jest potrzebne. Choć, coś ci pokażę. Przypatrz się tej roślinie. Nic specjalnego na pierwszy rzut oka. Po prostu winorośl. Te pnącza bezładnie wędrują po ziemi, przeplatają się między sobą, aż do momentu, gdy natrafią na filar, który pozwoli im wspiąć się do góry. Szukają podpory wyznaczającej kierunek, w którym mogłyby się rozwijać. Stelarz ustawiony przez ogrodnika dostarcza im punktu zaczepienia. Bez niego rozrosną się, tworząc bezkształtny, splątany twór.

PRZEDSIĘBIORCA
Rozumiem. Powinienem wskazać pracownikom, w jakim kierunku powinny rozwijać się nowe pomysły.

EKSPERT
Tak. Powinieneś wytyczyć kierunek rozmyślań. Twoim zadaniem jest informowanie ludzi o strategicznym kierunku rozwoju firmy. Jeśli pracownicy nie wiedzą, dokąd zmierza firma, może istnieć niebezpieczeństwo, że ich pomysły zostaną odrzucone jedynie z powodu niezgodności ze strategią firmy. Ale chodzi mi też o coś więcej. Tak na prawdę istnieją dwie strategie zbierania pomysłów od pracowników. Pierwsza polega na zachęcaniu pracowników do przesyłania wszelkiego rodzaju pomysłów, czy sugestii, ale bez precyzowania obszaru, którego mają one dotyczyć. Przypomina to skrzynkę na pomysły, do której każdy może wrzucić coś od siebie. Druga polega na zachęcaniu pracowników do generowania pomysłów w odpowiedzi na konkretne zapytanie firmy. W tym przypadku najpierw określany jest problem do rozwiązania, a następnie uruchomiony zostaje proces wymiany idei, wzajemnej inspiracji i generowania pomysłów.

PRZEDSIĘBIORCA
W moim przypadku zastosowałem pierwszą strategię. Uruchomiliśmy portal będący repliką klasycznej skrzynki na pomysły. Rzeczywiście, w ogóle nie określiliśmy, na jakiego rodzaju pomysły istnieje zapotrzebowanie w firmie…

EKSPERT
I dlatego pomysły wygenerowane w ten sposób nie nadają się do wdrożenia. Przynajmniej z twojej perspektywy. Zastosowanie drugiej strategii wiele tu zmienia. Pracownicy generują pomysły w kontekście konkretnych wyzwań, a ponieważ każdy problem oczekuje rozwiązania, istnieje realne zapotrzebowanie na każdy z nowych pomysłów, a tym samym większe prawdopodobieństwo ich wdrożenia. To pewnego rodzaju kampania pomysłów albo kampania innowacyjna. Jedna osoba – Sponsor – którym może być każda osoba w firmie, tworzy daną kampanię, określając dokładnie wyzwanie do rozwiązania i kryteria oceny dla pomysłów. Sponsor zaprasza do udziału w kampanii wszystkie osoby zainteresowane tematem – stają się oni Innowatorami na czas trwania kampanii. Dodatkowo wyznacza się role Ekspertów, którzy w dalszych etapach kampanii będą oceniać pomysły względem wcześniej określonych kryteriów. Kampania trwa dwa, trzy tygodnie i jest przeprowadzana na platformie innowacyjnej, która jest dostępna dla każdej osoby przez przeglądarkę internetową. Całość kończy się wyselekcjowaniem najlepszych pomysłów i ogłoszeniem wyników. Tego rodzaju kampania to proces o wyraźnej strukturze.

PRZEDSIĘBIORCA
Jakoś trudno skojarzyć mi kreatywność z pojęciami, których użyłeś. „Proces”, „struktura” bardziej kojarzą mi się z ograniczonością.

EKSPERT
Nic bardziej mylnego. Być może w pierwszym odczuciu takie pojęcia, jak „proces” czy „struktura” nie kojarzą się bezpośrednio z kreatywnością, ale wierz mi, powinny. Wyraźna struktura umożliwia skupienie się na celu i utrzymanie w ryzach kreatywnego procesu, by nie przerodził się w ciągnące się w nieskończoność rozmowy o niczym lub ostrą wymianę argumentów. Dzięki regułom, które sobie narzucamy, paradoksalnie mamy więcej swobody, niż w sytuacji, gdy pracujemy w chaosie, nie wiedząc, w jaki sposób i dokąd zmierzamy.