Bounce rate, inaczej współczynnik odrzuceń, jest w analizie statystyk istotną, ale często źle interpretowaną miarą. Bardzo łatwo jest popełnić błąd i wyciągnąć złe wnioski na temat jego roli w danym serwisie.
Współczynnik odrzuceń określa liczbę osób, które po wejściu na daną podstronę opuściły ją nie odwiedzając żadnej innej strony w serwisie. Jest to prosta definicja i jej zrozumienie nie powinno nastręczać trudności. Z tą miarę wiąże się jednak kilka istotnych kwestii o których koniecznie należy pamiętać.
Czy sytuacja w której bounce rate ma wysoki poziomie jest zawsze zła? Odpowiedź brzmi: nie. Wysoki współczynnik odrzuceń nie musi świadczyć o niczym złym. Zawsze należy go analizować w powiązaniu ze specyfiką serwisu oraz źródłami ruchu.
Na przykład blogi posiadają na ogół wysoki współczynnik odrzuceń i jest to całkiem naturalne. Użytkownicy najczęściej czytają pojedyncze wpisy na blogu, a następnie opuszczają go nie przechodząc na inne podstrony. A dzieje się tak częściej w przypadku stałych użytkowników, którzy o nowościach powiadamiani są np. przez kanał RSS, a przecież są oni najcenniejszą grupą czytelników.
Drugi przykład to porównywarki cen. Założmy następującą sytuację. Porównywarka zainwestowała w działania SEO. Wielu użytkowników bezpośrednio z wyników odwiedza stronę konkretnego produktu na której znajdują się linki do ofert sklepów. Użytkownicy klikają w nie opuszczając porównywarkę. Bounce rate rośnie, jednak wszyscy są zadowoleni: sklep pozyskał ruch, porównywarka zarobiła, użytkownik odnalazł poszukiwaną informację.
Powyższe przykłady dowodzą, że bounce rate może być wysoki pomimo tego, że serwis realizuje swój cel. Nacisk na obniżanie poziomu bounce rate powinien być kładziony np. w serwisach informacyjnych, forach dyskusjnych, sklepach internetowych.
Pamiętajmy także, że współczynnik odrzuceń należy mierzyć dla różnych segmentów użytkowników. Wtedy będziemy mogli łatwiej wyizolować problemy, które przyczyniają się go jego wzrostu. Nie zawsze problemy wywołują błędy w budowie serwisu, ale np. zła strategia promocji. Może się okazać, że wysoki poziom bounce rate dotyczy określonej grupy użytkowników, np. ruchu z wyszukiwarek albo pochodząceo z określonego serwisu w którym wykupiliśmy reklamy.
Współczynnik odrzuceń może być trudniej mierzalny w serwisach, które działają w oparciu o technologię AJAX. Użytkownik wykonuje przecież akcje angażując się w serwis, ale nie opuszcza danej podstrony. Należy więc dołożyć starań, aby każda akcja, która wcześniej równała się przeładowaniu strony, była zintegrowana z systemem statystyk.
Bartek Dymecki jest autorem bloga Dymecki.pl. Zajmuje się projektowaniem interfejsów oraz wykonywaniem testów użyteczności.
2 Responses
Robert Drózd
Lipiec 6th, 2009 at 10:31 am
1Wolę stosować trochę inną definicję bounce rate, mianowicie: “wskaźnik odbić – procent wejść podczas których człowiek nic nie zrobił tylko poszedł gdzie indziej, albo zamknął stronę”.
W przypadku porównywarki pożądaną akcją ze strony klienta jest to, że przejdzie do sklepu partnerskiego – jeśli to zrobi, nie można mówić, że nic nie zrobił i liczyć jego wizyty tak samo jak kogoś kto zajrzał na 10 sekund i kliknął Wstecz. Dlatego kliknięcia na linki zewnętrzne – o ile jest to w interesie serwisu powinny też być liczone jako odrębne odsłony (co w Analytics jest rzeczą banalną), dzięki czemu nie będą nam niepotrzebnie zawyżały wskaźnika odbić.
Zgadzam się że analiza bounce rate jest właściwie niemożliwa bez segmentacji. W przypadku blogów za wysokie wskaźniki odpowiedzialny jest bardziej Google – bo w dużej mierze są to przypadkowe wejścia, a czytelnik szukał czegoś innego (np. na blogu Webaudit rekordy popularności bije zapytanie “jak zarobić milion”). Ale jeśli porównam te przypadkowe frazy z tymi bardziej zbieżnymi z tematyką bloga, to bounce rate powinna spadać. Jeśli jednak nie spada, to świadczy o kiepskiej nawigacji na blogu, który nowego czytelnika powinien wciągać do przejrzenia innych wpisów.
pluteq
Lipiec 7th, 2009 at 10:31 am
2Bounce rate należy rozpatrywać:
- z uwagi na typ strony/serwisu (strona firmowa, serwis społecznościowy, portal informacyjny, blog, e-commerce)
- z uwagi na źródło ruchu (organic, cpc, porównywarka, marketing wirusowy, bannery, newsletter, rss)
- z uwagi na żródło ruchu vs landing page (czy landing page jest dobrze dobrana dla danego źródła)
- z uwagi na cel konwersji (co jest konwersją na danym serwisie – zakup, przeczytanie artykułu, dodanie komentarza itd)
- z uwagi na technologie w której strona jest wykonana
Np. jeśli mamy ruch z RSS’a czy wykopu to bounce rate -> 100%.
Jeśli mamy ruch z CPC, organica czy porównywarki cenowej (typowe dla e-commercow) to:
- oceniamy (benchmark) konwersje w branzy
- patrzymy na konwersje z tego zrodla vs konwersja w calym serwisie
Jesli jesteśmy niezadowoleni (zawsze trzeba być niezadowolonym i dążyć do poprawy – nawet jeśli jesteśmy liderem rynku):
- patrzymy czy mamy dobra (najlepszą) strone docelowa (url)
- patrzymy czy mamy dobra (najlepszą) strone docelowa (uzytecznosc, atrakcyjnosc)
- patrzymy czy mamy dobre (najlepsze) ceny!
RSS feed for comments on this post · TrackBack URI
Leave a reply
Szybkie info
Tematy
Archiwum
Links
Meta
Inspiracje na email
Publikacje
Prezentacje