Swego czasu Marcin Jagodziński napisał wpis o tym, że serwisy w Sieci zdobywają popularność i się nudzą, że mało kto o tym pamięta. Ta trafna obserwacja zdaje się coraz bardziej na miejscu.

Uruchomiony w 1985, AOL na początku 2000 roku był największym portalem w USA, wyceniano go na 108 mld dolarów. Właśnie wtedy AOL przejął koncern Time-Warner ( warty wtedy 11mld dolarów). Dwa lata później AOL Time-Warner zanotował 99 mld dolarów strat! Od tego czasu z AOL było tylko gorzej. W 2009 Time-Warner udało się oddzielić od AOL. W ubiegłym roku zamknięto też polski oddział firmy (istniał od 2007). Gwiazda AOL zgasła bezpowrotnie.

Pod koniec lat 90 Yahoo! był drugą najjaśniejszą gwiazdą Internetu. Firma powstała w 1994 a już w 1996 wkroczyła na giełdę. Niestety radzi sobie coraz gorzej – Yahoo! przespał kolejne zmiany w Sieci. Dziś to Google sprzedaje reklamy na stronach Yahoo!.

Podobne scenariusze jak te powyżej są też udziałem AltaVista (w lutym 2003 wykupiła ją firma Overture Services, w 2004 Overture została z kolei przejęta przez Yahoo!) czy bardziej aktualnie MySpace (znaczne spadki oglądalności, zamykanie biur).

Oczywiście polskim przykładów mamy także sporo. Twórcy serwisów WWW zakładają, że po osiągnięciu BEP przychody będą rosnąć a koszty stać prawie stać w miejscu. Niestety nie działamy w próźni. Dziś niestety (?) Internet coraz mocniej staje się branżą rozrywkową.

Konsekwencje przesuwania się Sieci w stronę rozrywki

  1. Niewielkie koszty wejścia przyciągają wiele podmiotów. Bardzo dużo pomysłów. Trudno nawet dostrzec te, które błyskawicznie zdobywają popularność.
  2. Koszt zabezpieczenia ryzyka poprzez dywersyfikowanie działań jest bardzo wysoki. Trudno jest w korporacji (której pierwszy model biznesowy odniósł sukces) konkurować z tysiącami entuzjastów. Zwłaszcza iż jak już wykazano wielokrotnie różnice w szybkości pracy pomiędzy programistami mogą wynosić nawet 10 krotność. 2-3 freelancerów realizuje projekt w 4 tygodnie i błyskawicznie osiąga sukces lub porażkę. Korporacja potrzebuje na to samo 6 mc.
  3. Większość szybko rozwijających się serwisów opiera się mocno na interakcji pomiędzy użytkownikami i modelach gry (w przenośni lub dosłownie). Jak wiadomo nawet najlepsze gry się nudzą. Wiele z tych serwisów i usług po prostu się znudzi. Głównym ryzykiem inwestowania w taki rozwijający się biznes staje się zatem oszacowanie krzywej wypalenia się użytkowników. Na razie nie bardzo wiadomo jak to robić.
  4. Patrząc na benchmarki z Show-Business-u możemy spodziewać się powstania globalnych Wydawców (jak wydawcy muzyki, gier, filmów). Ich rolą będzie odkrywanie twórców i zapewnienie im szybkiej, skutecznej promocji, spieniężenie pomysłu poprzez swoje kanały i zamknięcie biznesu. Defacto mogą oni rozwiązać dwa główne problemy obecnych startupowców – czyli jak wypromować i jak spieniężyć biznes. Warto zauważyć, że w mobile ten model już działa jako markety aplikacji i sprawdza się.

Jak czujecie się w roli artystów estradowych? :)