ARTUR GORTYCH – absolwent Politechniki Krakowskiej im. Tadeusza Kościuszki (kierunek: architektura), założyciel i prezes agencji Artegence – działającej od 1995 roku, najpierw pod nazwą 3DArt Multimedia, potem 3dart.com.

Fragment książki E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu

Czyim pomysłem był Filmweb?

Ten pomysł powstał w mojej głowie w 1997 roku. Chcieliśmy po prostu zrobić coś fajnego. Wtedy zupełnie nie myśleliśmy o tym tak, jak teraz modnie się to nazywa – start-up. Chodziło o coś, co dawałoby osobistą przyjemność i satysfakcję. Nikt też nie myślał o tym, żeby sprzedawać tam jakąś reklamę. Po prostu lubiłem bardzo Jamesa Bonda, tych Bondów było wtedy około piętnastu, zrobiłem bazę Bondów (śmiech). Razem z Izą dodaliśmy pierwsze kilkaset ulubionych filmów.

Jakie dziś działają spółki poza Artegence?

Czasem śmiejemy się z Bartkiem Wyszyńskim i Marcinem Truszlem, że kiedy rano wchodzimy do biura, to liczymy, ile mamy spółek. To oczywiście żart. Ciągle coś rozwijamy, ostatnim naszym dziec-kiem jest Kontomierz. Filmweb jest wielkim poligonem doświadczalnym zarówno pod względem technologicznym, jak i oczywiście społecznościowym. Rozwijamy też Instytut Badawczy YUUX, a w głowach mamy jeszcze wiele różnych pomysłów.

No pewnie. A co byś zrobił inaczej? Czy jesteś zadowolony z tego, co stworzyłeś, ze zbudowanej firmy?

Bardzo… Byłem człowiekiem, który zaczynał od wiary w siebie. Więc to, co udało nam się stworzyć, zawdzięczam ciężkiej pracy, wytrwałości i zaufaniu ludzi, których spotkałem na swojej drodze. Nadal lubię pracować ciężko, staram się być zawsze solidarny z tymi, z którymi pracuję. Gdy widzę, jak bardzo oni się angażują, zawsze chcę dotrzymać im kroku. Wciąż się zdarza, że jestem jedną z ostatnich osób, które wychodzą z firmy (śmiech).

Czy spotkałeś wielu ludzi, którzy pomogli Ci zrealizować marzenia?

Spotkałem na swojej drodze wiele takich osób, wśród nich są i współpracownicy, i klienci. Udało mi się zarazić ich swoim entuzjazmem. W pewnym sensie czuję się ewangelistą. To, czym się zajmuję, to tak naprawdę dzielenie się z innymi szczęściem. Wystarczy zaufanie.

Jak sobie wyobrażasz świat za kilka lat: czym będzie wtedy internet, interaktywność, jak będzie wyglądała komunikacja?

Tak naprawdę internet, moim zdaniem, stał się właśnie teraz pierwszym medium komunikacyjnym. To jest trochę jak kula śnieżna. W tym momencie stary świat się rozpada. Rozpada się stara wizja ko-munikacji. Jej już nie ma. Oczywiście ludzie, którzy mają 50 – 60 lat, którzy oglądają telenowele, sit-komy – oni będą dalej żyli w swoim świecie. Internet stał się jądrem innowacji mediowych i komuni-kacyjnych na dziesięciolecia. Przyszłość komunikacji to mobile.