W tym roku w USA wydarzyło się coś ważnego, nie napisały o tym media branżowe za wyjątkiem kolumny w Internet Retailer (11/2012). Jedna z największych (pierwsza 10) sieć handlowa w USA – Target Corporation, oficjalnie ogłosiła coś o czym wszyscy wiedzą.

Dyrektor Operacyjny Target ogłosił, że nie pozwolą w tym roku odebrać sobie sprzedaży sprzedawcom internetowym. Postanowiono oficjalnie utrzymać ceny w 1700 sklepach Target na poziomie konkurentów internetowych. Jako benchmarki użyto Amazon.com, Walmart.com, BestBuy.com oraz ToysRUs.com.

Dopasowywanie cen ruszyło dokładnie 16 grudnia – w przededniu największej gorączki zakupowej. Największą ekspozycję przeznaczono na elektronikę i zabawki.

Target od listopada umieścił też na swoich metkach, w reklamach TV oraz w katalogach kody QR umożliwiające przejście do kart produktowych on-line w mobilnej wersji sklepu internetowego. Konsumenci skanując kody produktów (z każdego miejsca) mogą zamówić dany produkt z darmową dostawą. Ponadto trzeba pamiętać iż Target zapewnia we wszystkich swoich sklepach darmowe WiFi.


(zdjęcie pochodzi z Los Angeles Times (Emile Wamsteker / Bloomberg) )

Jaki obraz wyłania się z powyższego? Jedna z największych sieci handlowych w USA uruchamia gigantyczny eksperyment i staje się na określony czas (ceny internetowe obowiązywały do 24) wielkim showroomem dla wielokanałowego eCommerce.

To nie są już jakieś przewidywania analityków i to nie jest daleka nam mentalnie Japonia. Jeśli zarząd Target oceni eksperyment za udany można spodziewać się dużo szybszego postępu eCommerce w tym kierunku.