Autorem wpisu jest Paulina Kamińska, która w firmie Landingi zajmuje się content marketingiem oraz edukacją klientów w temacie skutecznych landing page’y. 

Stworzenie skutecznego landing page’a powinno wiązać się nie tylko z dokładnym przemyśleniem celu, jaki chcemy dzięki niemu uzyskać, ale również pamiętaniu o tym, aby umieścić na nim podstawowe elementy. Jeśli chodzi o podstawowe elementy strony docelowej, najczęściej wymienia się w tym miejscu: nagłówek, wypunktowanie najważniejszych wartości, przycisk call to action, rekomendacje oraz rzecz jasna grafikę. Jeżeli naszym celem jest zbieranie leadów, wtedy też do tej puli należy dorzucić formularz. Oczywiście nie chodzi o to, by trzymać się kurczowo określonych zasad i nie pozwolić sobie na wariację na temat tych elementów oraz na wykorzystanie ich w niestandardowy sposób. Dzisiaj do oceny biorę landing page przygotowany dla klubu zakupowego Westwing i ocenię go pod kątem wykorzystania tych elementów.

 

Landing page

LP Westwing

 

1. Nagłówek

Podoba mi się, że twórcy tej kampanii pamiętali o tym, aby komunikat umieszczony  w reklamie znalazł swoje przedłużenie na landing page’u. Reklama mówi nam o “kolorowej kuchni”, natomiast nagłówek stanowi jego przedłużenie, zachęcając do wybrania dla siebie akcesoriów kuchennych. To bardzo ważne, aby traktować reklamę jako swoistą zapowiedź tego, co widać na stronie docelowej.

 

Reklama Westwing

Westwing reklama

 

Do przemyślenia:

Zastanawiam się czy potencjał nagłówka został tu dobrze wykorzystany pod względem graficznym. Jego wyróżnienie na stronie można uzyskać za pomocą prostego zabiegu, umieszczając go po prostu w centralnym miejscu. Dzięki temu wzrok odbiorcy natrafiłby na niego bezpośrednio po przejściu na stronę, bez konieczności szukania wzrokiem informacji, której oczekuje.

2. Wartości

Zazwyczaj zaleca się umieszczanie unikalnych wartości sprzedaży powyżej linii zgięcia po to, aby odbiorca uniknął konieczności przewijania strony i od razu wiedział, z jaką oferta ma do czynienia. Natomiast dodatkowe informacje można umieścić poniżej. Tutaj przestrzeń po lewej stronie zupełnie nie została wykorzystana.

Do przemyślenia:

Być może warto zastanowić się nad tym, czy informacje takie informacje jak  “największy sklep internetowy w kategorii dom i wnętrze” lub informacja o liczbie użytkowników nie powinna być lepiej wyróżniona na stronie.

 

3. Call to action

Call to action na tym landing page’u jest dosyć wyrazisty. Został również sprawnie powiązany z formularzem oraz powtórnie użyty na samym dole strony, za co twórcom tego landing page’a należy się plus.

Do przemyślenia:

W przypadku call to action można również przetestować komunikat, który został na nim umieszczony. Ogólnym celem, jaki chcieli uzyskać twórcy landing page’a, było z pewnością skłonienie odwiedzającego do założenia konta. Dlatego też warto spróbować z innym komunikatem, np. “załóż konto”, czy “zarejestruj się”. Sformułowanie “Przejdź dalej” sugeruje przekierowanie użytkownika do dalszych etapów rejestracji, co po kliknięciu w przycisk nie następuje.

 

4. Rekomendacje

Rekomendacje tutaj zostały zastąpione informacją o tym, w jakich czasopismach branżowych pojawiła się wzmianka na temat marki. Wydaje mi się, że to dobry zabieg, biorąc pod uwagę osoby zainteresowane tematyką urządzania i dekoracji wnętrz, dla których wymienione tytuły są znajome.

Do przemyślenia:

Być może przykłady bardziej spersonalizowanych opinii zadowolonych klientów sprawdziłyby się lepiej. Jest to z pewnością jedna z opcji do przetestowania.

 

5. Grafika

Co do grafiki, nie ma w zasadzie żadnych powodów żeby ocenić ją negatywnie. Z pewnością, jeśli chodzi o grupę docelową (mam tu na myśli kobiety), do której jest kierowana kampania,  grafika została bardzo dobrze dobrana. W tej kwestii, w przypadku Westwing, grafiki zawsze są starannie dopasowane i stanowią niewątpliwą ozdobę landing page’a. Wynika to rzecz jasna również ze specyfiki marki.

Do przemyślenia:

Jeśli chodzi o umieszczanie sliderów na stronach www, opinie o ich przełożeniu na liczbę konwersji bywają różne. Jak stwierdził Tim Ash w jednym ze swoich artykułów: “CEOs love them and conversion optimizers loathe them”. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy tylko tyle, że osoby odpowiedzialne za optymalizację konwersji niekoniecznie za nimi przepadają.

 

6. Formularz

Formularz jest dosyć skromny, ale dzięki temu odbiorca być może nie wystraszy się zbytnio koniecznością podawania zbyt wielu danych. Pod względem wykorzystania jego powierzchni, można zrezygnować z umieszczania logo bezpośrednio przy formularzu, wykorzystując do tego np. wolną przestrzeń w lewym górnym rogu strony.

Do przemyślenia:

Na tym przykładzie warto wspomnieć o problemie dotyczącym tego, gdzie kierować osobę, która zdecyduje się na wykonanie akcji. Po wpisaniu adresu e-mail do formularza i kliknięciu w przycisk, przechodzimy do kolejnej strony (zawierającej swego rodzaju ofertę), jednak nie mamy informacji o tym, że założenie konta zakończyło się sukcesem. Być może lepszą opcją byłoby przygotowanie specjalnej strony po konwersji, która poinformuje użytkownika o tym, że “transakcja” została dokonana i już został członkiem klubu. Takiej informacji od razu nie ma – przychodzi dopiero na adres email, co może powodować zaniepokojenie.

 

Oczywiście wszystkie z wymienionych elementów strony docelowej można, a nawet trzeba, optymalizować, np. wykorzystując do tego testy A/B. To właśnie za pomocą umiejętnego wykorzystania tych elementów powinno przekonać się odbiorcę do wykonania pożądanej przez nas akcji. Tego, czego mi do tej pory zabrakło śledząc kampanie Westwing z wykorzystaniem stron docelowych, to właśnie obecności choćby znikomych śladów testów. Oceniam ten landing page na 4 (w skali od 0-6). Dodam jeszcze mały plus dla zachęty do dalszego testowania!